All pastes #513993 Raw Edit

Untitled

public text v1 · immutable
#513993 ·published 2007-05-27 14:31 UTC
rendered paste body
Pawle, owa przedziwna łatwość kopiowania, przerabiania, tłumaczenia
(również!) wytworów ludzkiej działalności zapisanej cyfrowo stanowi
nową jakość. Moim zdaniem mamy do czynienia z rewolucją o znaczeniu dużo
poważniejszym niż rewolucja przemysłowa, która wytworzyła w dzisiejszym
sensie słowo "burżuazja", na które się powołujesz.

Przede wszystkim - w dziedzinie kultury - wydaje się, że przestanie mieć
znaczenie podział na "producenta" - głównego sponsora produkcji w zamian
za przyszłe zyski - i "konsumenta" - spłacającego drobnymi kontrybucjami
 koszt tej produkcji. Pojęcia, którymi się posługujemy - "producent",
"konsument", "dystrybucja", czy nawet "egzemplarz" - są po prostu już
dzisiaj co raz bardziej nieaktualne. I to nie żaden komunizm czy
bolszewizm ale właśnie nieubłagana ręka rynku to zmienia.

Niestety, obecny przemysł medialny skupia się głównie na produkcji
kiepskiej jakości dóbr kultury jednorazowego użytku, powielając
najczęściej sprawdzone wzorce z lat ubiegłych. Bardzo mi przykro,
za "Piratów z Karaibów VIII" nie będzie warto zapłacić nawet 5 złotych.
I nic mnie obchodzi, że produkcja tego filmu może kosztoać 700 milionów
dolarów. Trzecia cześć się zapewne zwróci, siódma - prawie na pewno już
nie.

Jeżeli więc ktoś postanowił wydać 300 mln dolarów na produkcję chały pt.
"Piraci z Karaibów III" mogę mu tylko współczuć.

Dla porównania - za pewien polski film dokumentalny z zeszłego roku
zapłaciłem ponad pięciokrotnie (2 razy w kinie i 3 raz w postaci
egzemplarza DVD) i nie zrobiłem tego po raz szósty tylko dlatego, że
warszawski Traffic Club nie miał już więcej egzemplarzy (hint, hint).

Wielki przemysł medialny spotka prawdopodobnie taki sam los co przemysł
ciężki rodem z dziewiętnastego wieku - ja osobiście nie znajduję ani
ekonomicznych, ani technicznych ani kulturowych przesłanego dla
utrzymania tego stanu rzeczy.

Na szczęście bezrobocie dotknie niewielką część ludzi i jak sądzę władza
nie będzie musiała wysyłać czołgów na ulice do walki z bezrobotnymi
pseudo-artystami i pseudo-producentami. Trudniej będzie zostać gwiazdką
serialu zarabiającą miliony dolarów z dnia na dzień - ale, umówmy się,
to jest zawód jak każdy inny. Profesorowi wyższej uczelni jest dużo
trudniej dojść do takich pięniedzy, ale nie jest to przecież niemożliwe.