Ej gnojku, ty wiesz co?
A jak nie wiesz to Ci powiem.
Wiara czyni cuda, a jej we mnie całe mnóstwo.
Kolejna cicha noc, a ja znów nie mogę usnąć.
Kolejny dzień, a ja znowu nie wyspany,
Wielki, nieobecny, ogarnięty marzeniami
Tylko pustka i samotność, wokół mnie cztery ściany.
Nie raz słysze twój szept, to jakieś czary mary
Nie wiem, po pokoju błądze wzrokiem szukam ciebie,
ale ciebie tutaj nie ma, są tylko wspomnienia.
Daj mi jeden powód bym nie przestawał wierzyć,
w to co nas łączy, w górze uczuć naszych przeżyć.
Daj mi jeden pocałunek, proszę
jeśli możesz, albo powiedz "Zanikł sens, skręć w inną droge."
Ja to zrobie, przecież wiesz, bo dla ciebie wszystko
tak różni tak podobni, tak daleko a tak blisko,
usta do ust i ciało do ciała,
tak się rodzi miłość, stąd się bierze wiara.
A nawet jeśli przyjdzie czekać mi nawet to sto lat,
choć wiem że po policzku spłynie nie jedna łza,
ja będę trwał...
będę trwał... (x4)
Jeden szczery uśmiech, czy tak wiele dotko żądam?
Twe jedno spojrzenie, kiedy ja spoglądam.
Czysto przypadkowy dotyk i rumieniec na twej twarzy
racjonalizm odpada kiedy moje serce marzy
wiesz, wybacz prosze że słowa me stawiają ciebie pod ścianą,
niezręcznie się czujesz, myśli się same w dziwny sposób nakręcają,
wiem, lecz ja nie żartuje bo naprawdę kocham cię
Jak szaleniec wykrzykuje twoje imie
każdy bezsenej noc kiedy ciebie nie ma przy mnie,
Jak opętany głupiec zapatrzony jestem w ciebie
jest mi jak w niebie, choć jestem tylko jego cieniem
jak magiczne zaklęcie wyryłem twoje imie,
na moim sercu żebyś zawsze była przy mnie
jak opętany głupiec zapatrzony jestem w ciebie
choć podcinasz te skrzydła ja dalej w nas wierze
A nawet jeśli przyjdzie czekać mi nawet to sto lat,
choć wiem że po policzku spłynie nie jedna łza,
ja będę trwał...
będę trwał... (x4)